Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Dewey wins

rinoasin

O matuchno, to była chyba najdłuższa przerwa w historii Stevena Universe. Zdecydowanie powinni tego zabronić, bo kto to widział tak się znęcać nad fanami? Przyznaje się, że w czasie hiatusu nie przeczytałam żadnego spoilera dotyczącego nadchodzących odcinków, nie obejrzałam też żadnego zwiastuna. Chciałam podejść do seansu na świeżo, by czerpać z niego radość w stu procentach. I przepełniona ekscytacją zasiadałam do oglądania pierwszego z pięciu nowych odcinków by odkryć, że po niebezpiecznych wojażach Stevena ten skupi się na... burmistrzu Deweyem?

maxresdefault4

No dobrze, nie jest to w pełni prawda, bo burmistrz służył to głównie za metaforę zachowania Stevena. Ale o tym za chwilę, przejdźmy więc do głównej osi fabuły tego epizodu czyli nieporozumienia na linii Steven - Connie. I... hym, ja rozumiem, że twórcy chcieli trochę namieszać w tym słodkim i odrobinę perfekcyjnym duecie, ale ja tego nie kupiłam. Pretensje Connie były dla mnie wyolbrzymione i wręcz nie na miejscu - jej przyjaciel dopiero co wrócił z podróży z której wrócić nie miał szans i jak zostaje przez nią powitany? Fochem. Tłumaczenie żalów też nie pomogło, dla mnie decyzja Stevena o poddaniu się była w pełni zrozumiała, gdyby natomiast wciągnął w to Connie, wyszedłby na kompletnego dupka, który w nosie ma życie przyjaciółki (nie wspominając o zmartwieniach jakie przysporzyłby jej rodzicom). Bo owszem, ta dwójka ma już za sobą parę walk i do tego radzi sobie w nich coraz lepiej, ale w tym przypadku trafiliby na teren wroga, który z miejsca by ich rozdzielił i o fuzji nie byłoby mowy. A nawet gdyby połączenie się udało to mogłoby się skończyć nawet gorzej, Diamenty najprawdopodobniej nie chciałby mieć ze Stevonnie styczności i niechybnie sakazałby ją zniszczyć.

Nope, nie kupuje tego focha ale jednocześnie nie potrafię być tutaj po stronie Stevena. W Mindful Education było podkreślone jak ważna jest komunikacja tej dwójki, tymczasem co Steven robi gdy widzi ze Connie jest na niego zła? Zajmuje się czymś innym, bo unikanie tematu jest lepsze od poruszenia go. I gdy młody ze smutkiem czekał na telefon od przyjaciółki niespecjalnie mu współczułam, sam na siebie sprowadził ten los.

Co do burmistrza Deweya i jego degradacji w monarchii Beach City to tak jak pisałam wyżej, ten wątek miał być metaforą zachowania Stevena wobec Connie i strasznie szkoda, że twórcy zdecydowali się na tak toporne rozwiązanie. Inną sprawą jest to, że po prostu nie znoszę politycznych wątków w serialach animowanych. To naprawdę rzadko kiedy się udaje, nie wyszło tutaj, swego czasu nie wyszło także w Gravity Falls. O wyborach trzeba umieć mówić, animacje tego nie potrafią bo strasznie wszystko uproszczają i koniec końcem wychodzi taki nudny, nieangażujący widza potworek. Autentycznie nie obchodziło mnie czy Dewey zachowa swoje stanowisko czy też nie. Ale skoro już je stracił to mam dla niego nową pracę – może zastąpić Larsa, to w sumie ma duży potencjał w sobie.

Nie będę ukrywać, nie na taki powrót Stevena liczyłam. Odcinek co prawda nie oglądało się źle, ale do zachwytów też mi daleko. Było nijako i miejmy nadzieję, że to był najgorszy odcinek z nowej bomby. Ode mnie 6-ka.

 

Rock-a-Doodle >

< Gemcation

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci