Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Ketchup

rinoasin

Kto by się spodziewał, że pod tak prozaicznym tytułem kryje się tak cudowny odcinek?

ket

Jak ja lubię, gdy twórcy nie idą po linii najmniejszego oporu i zamiast stawiać na ograne motywy prezentują widzom coś świeżego i nowego. Oczywiście, eksperymenty nie zawsze się udają, najlepszym przykładem niech będzie inny odcinek z Marcelie w roli głównej - Princess Day. Tam wampirzyca została sparowana z LSP i wszyscy doskonale wiemy jak to się skończyło. Na szczęście nie dostaliśmy powtórki z rozrywki, głównie dlatego, że BMO to BMO - ona nigdy nie stanie się tak irytująca jak LSP. Poza tym, w przeciwieństwie do Princess Day, Ketchup ma doskonały pomysł na fabułę, która bawi i wzrusza.

Ale zanim przejdziemy do fabuły to muszę zapytać - właściwie dlaczego tak późno zdecydowano się spakować na potrzeby odcinka Marcy i BMO? Toć to czysta poezja! Wyrozumiałość wampirzycy i rozkoszność konsoli doskonale razem współgrały. Były urocze, ale jednocześnie nie słodkie do obrzydzenia i nie obraziłabym się gdyby kiedyś jeszcze dostały wspólny odcinek. Lub dwa.

Co do historii to podoba mi się, że pod słodką powierzchnią ukrywało się coś głębszego. Bo to prawda - nie zawsze łatwo przychodzi Nam mówienie prawdy wprost, często o wiele łatwiej ją ubarwić pomijając lub zmieniając poniektóre elementy. BMO w swojej interpretacji podróży na wyspy pominęła wiele (ale nie Mordecaia z Regular Show, kurcze, ale ja za tym serialem tęsknię!), historia Marcy tymczasem była bardziej oczywista i ładnie uzupełniała historię zaprezentowaną w Elements. Jednak prawdziwym emocjonalnym gwoździem programu były ostatnie sceny, gdy Marceline zamiast wyznać BMO prawdę na temat swojej matki, prosi ją o wymyślenie historii na temat kobiety. I niech mnie, konsola stanęła na wysokości zadania nieświadomie perfekcyjnie uchwycając smutek oraz tęsknotę wampirzycy za rodzicielką. No coś pięknego.

Piękna była też strona wizualna. Każdy z segmentów został zaprezentowany w odmiennej stylistyce i kolorystyce, które idealnie pasowały do opowiadanych przez bohaterki historii. Osobiście najbardziej wizualnie urzekła mnie skąpana w ciepłych kolorach pierwsza opowiastka BMO. Prawdziwa uczta dla oczu!

Z odcinkami dzielonymi na segmenty bywa różnie. Mogą być obiecującą zabawą z treścią ale równocześnie rozczarowującym fillerem. Ketchup na szczęście należy do tej pierwszej kategorii i poza wizualnymi szaleństwami ma do opowiedzenia coś więcej. Ocena mogła być więc tylko jedna - zasłużona 10-ka.

Cztery minuty z Ligą Sprawiedliwości >

< Fionna and Cake and Fionna

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci