Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

W MCU król jest tylko jeden

rinoasin

Pierwszy zwiastun Czarnej Pantery wziął mnie z zaskoczenia. Jak zazwyczaj słyszałam wcześniej plotki co do daty pierwszych zapowiedzi to tutaj niczym Jon Snow nie wiedziałam nic. I nawet lepiej, bo nie nastawiałam się i do oglądania podeszłam bez oczekiwań, za to z masą entuzjazmu. Najlepsze jest jednak to, że po obejrzeniu zajawki ten nie opadł nawet odrobinkę, wręcz przeciwnie - wzrósł dziesięciokrotnie. Jeśli jeszcze trailera nie widzieliście nadrobicie to koniecznie tutaj, a na moje głupie komentarze i ogólne spostrzeżenia, zapraszam poniżej.

BlackPanther57941707572b1

- Bilbo i Smeagol, spotkanie po latach. BA DUM TSS!

- Andy Serkis to doskonały i straszliwie niedoceniany aktor, to fakt. Autentycznie go uwielbiam, to też fakt. I mimo to całkowicie zapomniałam, że się kiedyś już w MCU pojawił. Po wysileniu pamięci przypomniało mi się, że bredził coś o mątwach (?), a potem stracił rękę... Cóż, po takim występie to faktycznie może uciec z pamięci.

- To krzak! Nie! To pies! Nie! To Czarna Pantera!!!

- Gdybym miała wybrać najlepiej wyglądający kostium bohatera MCU, Czarna Pantera wygrałaby w cuglach. Bohatera w pełnym rynsztunku widzieliśmy już w Civil War ale ja wciąż się nie napatrzyłam.

- Bez dwóch zdań, obsada w tym filmie jest doskonała. Choć z drugiej strony w MCU to już nihil novi. Miejmy nadzieję, że ekipa aktorska zostanie w pełni wykorzystana bo z tym juz u Marvela jest różnie (Elizabeth Debicki w Strażnikach Galaktyki vol. 2, Rachel McAdams w Doktorze Strange oraz, przede wszystkim, Christopher Eccleston w drugiej części Thora).

- Przez parę sekund na widok mamy T'Challi pomyślałam - O, Storm! - a potem uświadomiłam sobie, że to nie to uniwersum (oraz studio). No ale z drugiej strony gość jest Czarną Panterą, królem i ma ochronę składającą się z samych pięknych kobiet, gdyby jego mamą faktycznie byłaby Storm miałby zdecydowanie za dobrze.

- Michael B. Jordan! Jak dobrze, że Marvel daje szansę aktorom z Fantastycznych Czwórek! Chris Evans rolą Kapitana Ameryki zatarł nieprzyjemne wrażenie jakie pozostawił w pamięci fanów rolą Człowieka Pochodni. Oby drugi Johnny Storm miał tyle samo szczęścia. 

- W szybkim montażu udało mi się także wypatrzeć Daniela Kaluuyę, który zachwycił mnie ostatnio w Uciekaj!. Jego rola pewnie do dużych nie będzie należeć ale i tak mimo to się cieszę, to świetny aktor, niech pojawia się jak najczęściej.

- Jest też Forest Whitaker! I niech zgadnę… gra mentora głównego bohatera? :)

- Logo Marvela bardzo ładnie prezentuje się na czarnym tle.


Czas na chwilę szczerości - zaczynam się nudzić MCU. Nie, inaczej - odczuwam stopniowe zmęczenie materiału Uniwersum. Doktora Strange'a oglądało mi się dobrze za pierwszym razem głównie ze względu na niesamowitą oprawę wizualną oraz parę ciekawych pomysłów, ale za drugim podejściem byłam już znużona wtórnością historii. Strażnicy Galaktyki vol. 2 byli naprawdę zabawni, ale nie wnieśli do świata nic nowego (z tego powodu też na blogu wciąż nie pojawiła się recenzja, nie mam za bardzo o czym pisać), no może poza wspaniałym Yondu krzyczącym, że jest Mary Poppins. Nadchodzący Spider-man wygląda tylko w porządku, żaden ze zwiastunów nie wzbudził we mnie tak wielkich emocji by spisać je w postaci notki. Szansą na odświeżenie formatu są dla mnie Thor: Ragnarok oraz Czarna Pantera właśnie. Oba z innych powodów. W przypadku Thora chodzi głownie o reżysera, który dotychczasowo mnie nie zawiódł i sądzę, że w tym przypadku nie będzie wyjątku od reguły i dostanę doskonale napisaną, błyskotliwą historię. Pantera też ma zdolnego reżysera, który ma na swoim koncie świetnego Creeda i o ile nie dostaniemy przykrej powtórki z kariery Josha Tranka to o jakość filmu powinniśmy być spokojni. W tym przypadku jednak chodzi mi głównie o powiew świeżości w MCU. Wakanda to coś, czego jeszcze w Uniwersum nie widzieliśmy. Nowe lokacje, nowe zwyczaje oraz zupełnie inne dylematy z nimi związane bo w końcu T'Challa jest królem i jego problemy najprawdopodobniej będą się wiązać z ochroną swojego królestwa i ludzi. Na plus także to, że film nie będzie typowym origin story z uczeniem się nowych umiejętności na pierwszym planie. Obstawiam, że najwyżej dostaniemy jakieś retrospekcje z treningu co w zupełności wystarczy. Jednak z wszystkich nowości i świeżości związanych z filmem najbardziej liczę na zmianę tonu. Naprawdę nic nie mam do marvelowskich żartów tak mocno nienawidzonych przez większą część sieci. Świat jest w końcu smutnym miejscem, jeśli można na chwilę o tym zapomnieć i się zaśmiać, nie uważam tego za coś złego. Jednak żarciki do Pantery mi nie pasują. Film oczywiście, nie musi mieć kija w tyłku (to zostawmy BvS), ale nie musi też rzucać dowcipami na lewo i prawo. Warto zauważyć, że w zapowiedzi nie pojawiła się nawet jedna zabawna scena, klimat jest odmienny od tego co dotychczasowo dostawaliśmy od MCU i gdybym nie wiedziała, że to film uniwersum, to pewnie bym nie zgadła. I to na olbrzymi plus!
Podsumowując – czekam z wytęsknieniem, bo coś mi mówi, że będzie wspaniale.

Lars Head >

< My Funko POP! vol. 23

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci