Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Doug Out

rinoasin

Dotychczasowo tata Connie pojawiał się gdzieś w tle, najczęściej jako milczący lub nie mający za wiele do powiedzenia towarzysz swojej żony. W Doug Out po raz pierwszy miał szansę zabłysnąć, co okazało się łatwym zdaniem z takimi sprzymierzeńcami jak Mario i Carmen Sandiego!

main_dougout

No dobrze, z Peterem Pizzapopolousem i Veronicą Cucamongą, ale wszyscy doskonale wiemy, za kogo tak naprawdę Steven i Connie byli przebrani. I nie będę ukrywać, strasznie mi się w takich wcieleniach podobali, byli przeuroczy. Ogólnie to słowo „uroczy” doskonale pasuje do tego odcinka – dzieciaki były urocze, ich relacja z Dugiem też była urocza, nawet śledztwo w lunaparku było urocze! I niby od nadmiaru słodkości może się człowiekowi zrobić niedobrze, ale twórcom udało się zachować zdrowy rozsądek i nie przeszarżować dzięki czemu całość oglądałam z szerokim uśmiechem na ustach, awww.

Muszę przyznać, że początkowo byłam nieco zaniepokojona. Bałam się, że Doug będzie lustrzanym odbiciem swojej sztywnej żony, za którą nie przepadam. Na szczęście, okazał się zdecydowanie sympatyczniejszą postacią, która budziła sympatię a także nieco współczucia zważywszy na to, że gość czuł się przyćmiony nie tylko przez żonę ale także przez córkę. Jest to w pełni zrozumiałe, chyba każdy z Nas czułby się podobnie na miejscu mężczyzny. Swoją drogą, niech ktoś wyśle Douga i Grega na piwo, obaj dzielą podobne doświadczenia i sądzę, że dogadaliby się z łatwością. Więcej - chętnie obejrzałabym o tym odcinek!

Co do samego śledztwa, to z miejsca wiedziałam, że za włamaniem nie będzie stał Onion, od początku obstawiałam randomowego potwora. Tym bardziej, że takiego już dawno w Stevenie Universe nie było i to miałoby sens – powrócilibyśmy klimatem do starszych odcinków a Doug miałby szansę na błyśnięcie w trakcie walki i odbudowałby swoje ego. Tymczasem za włamanie nie odpowiadał potwór, a dwójka gemów! Serio, tego ostatniego ujęcia się nie spodziewałam i autentycznie zdębiałam na widok złowrogich cieni… Choć może nie będą takie złowrogie, jeden (ten ze skrzydełkami) przypomina mi kształtem Whimsuna z Undertale, a jak coś mi się kojarzy z tą grą, z miejsca musi być dobre! Czy tak faktycznie będzie, dowiemy się pewnie wkrótce, bo wygląda na to, że niespodziewani goście będą motywem spinającym tę bombę tak jak zoo łączyło epizody wcześniejszej.

Odcinek bardzo mi się podobał, ale gdybym miała się czegoś doczepić, to animacji – niektóre ujęcia Connie i Stevena wypadały dziwnie, mieli nienaturalnie duże głowy i małe ciała. Coś takiego mogę zaakceptować w stylistyce anime, ale w Stevenie Universe wygląda naprawdę dziwnie i niepokojąco. Na szczęście, tych wpadek było zaledwie parę i nie miały szansy specjalnie bić po oczach widza.

Doug Out nie dość, że okazał się bardzo przyjemnym odcinkiem to dodatkowo otworzył furtkę dla nowej, obiecującej linii fabularnej. Odcinek oceniam na mocną 8-kę i niecierpliwie czekam na to, co przyniosą Nam kolejne odcinki stevenowej bomby.

Lion 4: Alternate Ending >

< The good Lars

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci