Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Spam spam pogania vol.5

rinoasin

Dziś będzie śmietnik, bo znowu życie i praca dały mi kopa w rzyć. Może jutro będzie kolejna odsłona D jak Disney, ale niczego nie obiecuję. To tyle w ramach ogłoszeń parafialnych, przejdźmy do przeglądu wszystkiego, co mnie ostatnio zainteresowało.  

Dotychczasowo sądziłam, że najbardziej epickie selfie stworzono podczas tegorocznego rozdania Oscarów, ale wygląda na to, że Bryan Cranston cyknął coś równie epickiego – zrobił sobie zdjęcie sam ze sobą. 

Skoro wspominam o Bryanie, to czas zahaczyć o Breaking Bad. Pewnie większość z Was widziało świetny filmik łączący ten serial z The Walking Dead. Jeśli nie, to czas nadrobić...

Dotychczas się z tego montażu śmiałam, ale ostatnio uznałam, że coś może być na rzeczy...

Ach, Jesse, dalej się wyrażać poprawnie nie nauczyłeś! 

Zack Synder odpowiedział ostatnio na krytykę jego Watchmenów. Osobiście nie mogę pojąć jak można się jego filmu czepiać, gdyż doskonale przełożył historię obrazkową na język kina. Dodajmy do tego wspaniałą obsadę, przepiękne zdjęcia oraz świetnie dobrany soundtrack i dostajemy wyjątkowy film, a także jedną z lepszych adaptacji komiksów ever. A pomysł na zmianę zakończenia w niepowstałej wersji Terry'ego Gilliama był naprawdę bzdurny!

Na świetnym blogu Hello, tailor pojawił się równie świetny tekst na temat postaci Zimowego Żołnierza. Antagonista spotkał się z dość chłodnym przyjęciem fanów MCU, czego pojąć nie mogę, dlatego cieszę się, że ktoś podziela moje zdanie i uważa go za dobrze skonstruowaną i przedstawioną postać.

Nie tak dawno skończyłam swoją przygodę z The Office i niesamowicie tęsknię za pracownikami (ponoć) najzwyklejszego biura pod słońcem. Kanał WatchMojo najwyraźniej wyczuł mój smutek i na pocieszenie stworzył Top10 najlepszych żartów z tegoż serialu. Miejsce ósme to mój osobisty faworyt!

Noida poruszyła ostatnio temat śmierci fikcyjnych bohaterów. Z tekstem bardzo się zgadzam, bo i mi się zdarzyło mocno przeżyć zgon ulubionego bohatera bądź bohaterki. Jako ciekawostkę dodam, że gdy w Dexterze jedna z postaci umarła dość niespodziewanie, moja mama rzekła po seansie: „Czuję się, jakby umarł mi ktoś z rodziny”. Jak widać, przeżywać można równie mocno, niezależnie od wieku. 

Kocham Bitelsów miłością wielką i nieograniczoną. Dlatego przemiło czytało mi się notkę Pondera wymieniającą 10 powodów, dla których The Beatels to najlepszy zespół ever, pod którą podpisuje się rękami i nogami. 

I na sam koniec dyskusja o True Detective przeprowadzona na Esensji. Jak widać po tytle, autorzy tak jak ja serial tylko obejrzeli i w ząb nie zrozumieli, bo przecież król był w zieleni. WSTYD!;)

Gosiakowa 

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci