Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Po-oscarowe wrażenia

rinoasin

I po rozdaniu Złotych Golasów! Czas więc na moje obowiązkowe przemyślenia. Patronatem notki mianuję selfie roku, a nawet dekady, cyknięte podczas ceremonii przez Bradleya Coopera...

Obyło się bez większych zaskoczeń, Nebraska nie została doceniona, Grawitacja zebrała worek nagród za kwestie techniczne oraz dla reżysera, a American Hustle zostało przegrańcem roku. Ellen DeGeneres jako prowadząca dała radę, wyszło jej nawet lepiej niż poprzednim razem. W sumie, cała ceremonia obyła się bez wielkich szaleństw, ale Ellen nadrabiała pomysłowością, a to robiła wspomniane zdjęcie, a to zamawiała pizzę – dzięki temu mniej było zadęcia, a więcej luzu, to się chwali.

A skoro o luzie mowa, to czy Kevin Spacey nie był jakimś dodatkowym prowadzącym? Gość szalał cały czas w tle i co na niego spojrzałam, to się śmiałam. Dodajmy do tego jego przemowę „na Underwooda”, bez której wkrótce żadna gala nie będzie w stanie się obejść, nie ważne czy to rozdanie Emmy czy Oscarów. 

W tym roku dużo ładnych przemów było, czwórka nagrodzonych aktorów mówiła ciekawie i mądrze (Matthew McConaughey nawet trochę metaforycznie, widać, że się uczy od Rusta:)), za co jestem wdzięczna, bo nie ma nic gorszego niż monotonne gadu-gadu do mikrofonu, które z miejsca usypia widownię (tzn. mnie). Wspaniałe były także pośpieszne podziękowania i skoki radości Steve’a McQueena. Dobrze, że to właśnie Zniewolony zwyciężył, bo po Nebrasce najbardziej zasługiwał na wygraną, gdyż nie tylko został cudownie nakręcony i opowiadał piękną historię, był przede wszystkim ważny.

I na tym finalizuję moje spostrzeżenia, które pisane są przez osobę jeszcze nie do końca przebudzoną, więc mogą być trochę chaotyczne, za co gorąco przepraszam. I na koniec samotny Michael Fassbender na czerwonym dywanie, który wyraźnie czeka na mnie. Czekaj cierpliwe, chłopie!

Gosiakowa 

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci