Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Najgorsze świąteczne piosenki, część druga i (miejmy nadzieję) ostatnia

rinoasin

Tak. Oto kolejna odsłona świątecznych piosenek, które miały być piękne, ale takie nie są. Gdy pisałam pierwszą część nie sądziłam, że powstanie sequel. Ale wtedy dowiedziałam się o tak koszmarnej świątecznej piosence, że musiałam, ale to musiałam stworzyć ciąg dalszy. Odnalezienie innych złych pieśni też nie było specjalnie trudne, tak więc zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno, bo zaczynamy świąteczną jazdę bez trzymanki!

Gdyby te piosenki dostały cielesną powłokę wyglądałyby dokładnie jak ten Mikołaj. 

The Chipmunk Song (Christmas Don't Be Late)

Jak byłam mała dostałam od dziadka dyktafon i był jedną z moich ulubionych zabawek, choć właściwie zabawką nie był. Urządzenie miało radosną opcję, która pozwalała na spowolnienie lub przyśpieszenie nagranego głosu. Mnie zawsze bawiło przyśpieszenie, bo wszyscy brzmieli jak bliscy Chipa i Dale’a. Tak, to było zabawne. Piosenka świąteczna zaśpiewana przez Alvina i inne wiewiórki już taka nie jest, bo najprościej na świecie nie da jej się słuchać. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić świątecznych zakupów czy ubierania choinki z tym utworem w tle, no chyba, że wszyscy poruszaliby się jak króliczki Duracella z ADHD, brrr. A właśnie, słyszeliście tę piosenkę w spowolnionym tempie? To dopiero hardkor!  

Mistletoe

Justin Bieber. Tyle wystarczy? Nie? No w porządku – po zapoznaniu się z tekstem piosenki odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że ta biedna dziewczyna jest uwięziona z Justinem pod jemiołą i zmuszana do pocałunków. W żadnej ze zwrotek nie mamy najmniejszego zapewnienia, że biedaczka odwzajemnia uczucia chłopaka, przez co dostajemy dość niepokojący obraz z ponoć świątecznym klimatem.

Do They Know It's Christmas? 

Oto dowód na moje zgorzknienie – dawniej lubiłam ten song, teraz niesamowicie mnie wścieka. Irytuje mnie już sam refren czyli: „Feed the Word, let them know it's Christmas time” – który można odczytać za pozwolenie pomagania innym, ale tylko w święta, w pozostałe dni roku można machnąć ręką, przecież głodujący w Afryce nie powinni w lipcu myśleć o Bożym Narodzeniu, duh! Ale to nie koniec, bo jeszcze mamy taki kwiatek w zwrotce: 

But say a prayer

Pray for the other ones

At Christmas time it's hard

But when you're having fun

There's a world outside your window

And it's a world of dread and fear

Where the only water flowing is

The bitter sting of tears

And the Christmas bells that are ringing

Are clanging chimes of doom

Well, tonight thank God it's them instead of you.

Dla zwiększenia dramatyzmu powiększyłam czcionkę by nikomu ta głupota nie umknęła. Bo wygląda na to, że mam się cieszyć, iż w Afryce ktoś cierpi i umiera? I jeszcze mam za to dziękować Bogu? Nie mam więcej pytań, następny! 

All I Want For Christmas (Is My Two Front Teeth)

W poprzedniej części była piosenka o popijającym tatku, teraz mamy jej bezpośrednią kontynuację – wygląda na to, że wyrodny rodzic wybił swojemu dziecku przednie zęby i teraz maluch modli się o nowe, by nikt ich braku nie zauważył i nie zapytał się co się stało. Sama radość! 

Nie do końca na temat, ale to było silniejsze ode mnie. 

Santa Has Got the AIDS this Year

Przepraszam. Nawet nie wiem jak to skomentować. Ta piosenka to żart, ale nawet jeśli to po jakie licho łączyć Mikołaja z tą straszną chorobą? Jaki w tym cel? Rozrywkowy na pewno nie, bo zamiast śmiać się, mam ochotę płakać. Może edukacyjny?... Nie wiem, nie chcę zgadywać, lecę dalej.

I Saw Mommy Kissing Santa Claus

Oczywiście, w tej piosence Mikołajem jest tata i dlatego mama go całuje. Ale dziecko ich podglądające tego nie wie i sądzi, że matula zdradza papę z facetem w czerwonym kubraku. Po czymś takim trauma do końca życia i podświadoma nienawiść do świąt są gwarantowane, gratulacje!

Grandma Got Run Over By A Reindeer 

Tak. Oto piosenka, która zachęciła mnie do stworzenia tej listy. Piosenka o babci zadeptanej przez renifera. Oczywiście, tak jak w przypadku chorego Mikołaja, można całość traktować jako żart, ale na globa, wyobrażacie sobie dzieci śpiewające: „There were hoof prints on her forehead”? To nie jest śmieszne, nawet jeśli rozpatrujemy to jako czarny humor. I jeszcze mamy zwrotkę o dziadku, tak dobrze znoszącym śmierć żony, że można się zastanowić czy przypadkiem to on nie stał za wypadkiem. Dodajmy do tego, że całości nie da się słuchać bez natychmiastowego ataku złości i chęci wyłączenia piosenki w diabły, bo to właśnie takie muzyczne arcydzieło jest. 

Jutro powinno się pojawić coś o serialach, o ile nadrobię wreszcie „Homeland”. Zapraszam! 

Gosiakowa   

Co z nas pozostanie? >

< Trzy bolesne pożegnania

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci