Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Nadrabiania seriali ciąg dalszy

rinoasin

Na wstępie ogłoszenia parafialne - czesiekpl ostatnio zasugerował wprowadzenie śródtytułów do notek, by czytelnicy mogli łatwo znaleźć poszukiwany przez siebie tytuł i uniknąć spoilerów z innych seriali. Pomysł fajny, tyle, że do mnie śródtytuły nie przemawiają, dlatego zdecydowałam się na podobne rozwiązanie czyli pogrubienie omawianego tytułu, tak by z miejsca rzucał się w oczy. Mam nadzieję, że to ułatwi Wam lekturę. A teraz, czas zacząć!

(Spoilery!)

Swoją przygodę z „Homeland” zaczęłam niedawno, głównie dlatego, bo chciałam zobaczyć skąd się wzięły te wszystkie nagrody dla tego serialu. I cóż, pomysł fajny, wykonane fajnie, ale nie wszystkie posunięcia fabularne były udane - romans Carrie i Brody’ego bardziej mnie drażnił iż ekscytował, a wątku Dany wręcz nie mogłam znieść. Jednak wybuchowy (dosłownie) finał drugiego sezonu zapowiadał obiecujący powrót i wszystko zapowiada na to, że będzie bardzo dobrze. Nicholas na jakiś czas zniknął z zasięgu wzroku i choć Damian Lewis jest rewelacyjnym aktorem, to brak jego bohatera uważam za plus, bo pozwoli scenarzystom w większym stopniu skupić się na Carrie i Saulu przechodzącym niezbyt przyjemne chwile. Szkoda, że nie poświęcono całego odcinka tylko tej dwójce, bo wątek rodziny Brody’ego średnio mnie interesował, a może mam po prostu dość Dany i jej wymuszonych dramatów. No dobrze, ich obecna sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale sto razy bardziej wolę oglądać przesłuchiwanie Carrie, niż irytującą nastolatkę romansującą z byłym uczniem Dextera. A tak swoją drogą – dlaczego to ona właśnie pełni w serialu tak dużą rolę, a jej brata nie można nawet nazwać postacią trzecioplanową? Przecież on także ciężko znosi  „prawdę” o swoim ojcu, dlaczego nie poświęcić mu więcej niż 5 sekund czasu ekranowego?  

Na szczęście, poza obowiązkowym rodzinnym dramatem mamy też pączkującą tragedię w relacji Saul-Carrie. Jestem szczerze zaskoczona, że Berenson zdecydował się wyjawić prawdę o swojej podopiecznej na forum publicznym, ale z drugiej strony daje to scenarzystom masę ciekawych dróg fabularnych, oby wybrali te właściwe. W trzecim odcinku ma powrócić Brody, co mnie chyba najbardziej z wszystkiego niepokoi, bo nie mam pomysłu cóż takiego mogłoby się z nim dalej dziać. W sumie, to moja największa obawa co do dalszego sezonu, o resztę jestem spokojna. A „Tin Man is Down” oceniam na mocną 8-kę. 

Po letniej przerwie powrócił „Mentalista” i już szósta odsłona jego przygód. Szósta! Aż sześć lat zajęło twórcom wzięcie się za wątek Red Johna! To zdecydowanie za długo, nie sądzicie? Na szczęście, wszystko wygląda na to, że tajemnica psychopaty będzie stopniowo ujawniana. Już w tym epizodzie wykluczono jednego z siedmiu podejrzanych, co niesamowicie mnie zirytowało, bo Brett Partridge był moim faworytem do roli Czerwonego Jasia od pierwszego sezonu. No chyba, że to specjalna zagrywka, by wykluczyć Bretta z listy podejrzeń. A może po prostu nie mogę się pogodzić z faktem, że nie mam racji. Z ostatnią sceną wiąże się też pytanie – co się u licha stało z Teresą pod koniec? Wątpię, by scenarzyści mieli na tyle odwagi by ją zabić, ale przez parę sekund byłam więcej niż pewna, że się tak stanie, to byłoby coś! 

O ile wątek Red Johna był świetny, to sama sprawa tygodnia była przeraźliwie nudna. Nie wiem dlaczego scenarzyści decydują się na dalsze prowadzenie kryminalnych zagadek, czy nie lepiej byłoby ten sezon w całości przeznaczyć na poszukiwania seryjnego mordercy? Gdyby jeszcze te śledztwa były ciekawe! Ale nie są, a ich rozwiązanie zajmuje mi zawsze koło 5 minut, jak nie mniej. Jakby wciąć to wszystko z fabuły, epizod po powrocie były naprawdę świetny. A tak, mogę go uznać tylko za dobry i ocenić na 6-kę. 

Poprzedni sezon „Revenge” był tak zły, że nie tylko załamał widzów, ale nawet jego twórcy pojęli, że popełnili wielki błąd i po powrocie zdecydowali się go jak najszybciej naprawić. A jak najlepiej odświeżyć serial? Zafundować mu przeskok czasowy! I tak od finału drugiej serii minęło pół roku - Nolan wyszedł z więzienia, Charlotte najwyraźniej poroniła, Ashley wyleciała z fabuły z hukiem (at last!), a Emily wreszcie wzięła się za zemstę z prawdziwego zdarzenia. Nawet zdecydowano się na zabieg z pilota czyli pokazano wydarzenie z przyszłości, by następnie cofnąć się w czasie i pozostawić widza z masą pytań chodzących po głowie. I choć całość dalej trąci telenowelą, to „Fear” oglądało mi się bardzo przyjemnie, bez specjalnych fajerwerków, ale miło. Chyba pierwszy raz od śmierci Amandy po Emily widać jakieś ludzkie uczucia – jest miła dla Nolana (chyba wreszcie zaczęła go traktować z szacunkiem, wow!), załamana zachowaniem Jacka (co za buc!) i widać, że naprawdę jej zależy na gościu. A skoro mówimy o uczuciach, to co zamierza Aiden? Czy naprawdę chce się zemścić na byłej ukochanej, czy też może to kolejny plan mający na celu zjednanie sobie Victorii by następnie obrócić to przeciw jej? Zobaczymy w kolejnych epizodach.

Podsumowując, nie był to jakiś wybitny start, ale oglądało mi się go bez bólu, który zawsze mi towarzyszył podczas seansów "Zemsty". Oby tak dalej i oby ten sezon był ostatnim, bo ileż można się mścić? A "Fear" oceniam na 5 punktów. 

I na dziś tyle, jutro – „Chirurdzy”, „Masters of sex” oraz „Once Upon a Time”. Zapraszam!

Gosiakowa  

Komentarze (3)

  • czesiekpl

    Dzięki za tą lekką modyfikację formy, od razu wygodniej się przegląda ;)
    Z Homeland mam ten sam problem - nie mogę patrzeć na Danę, a zapowiada się, że teraz dostanie równie dużo czasu ekranowego co w ostatniej serii. To źle wróży bo średnie interesują mnie jej historię gdy niepewne są losy CIA. Widać, że Gansa i Gordon powielają błędy z 24 gdzie Kim Bauer miała irytująco dużo mało interesujących wątków.
    Z Revenge poczekam na więcej recenzji zanim wrócę do oglądania. Lubię Emilę, ale S02 strasznie mnie wymęczył i nie wierze w nagły powrót formy. Niech ta tendencja się utrzyma i wrócę.

  • rinoasin

    A to się cieszę, że widać różnicę:)
    A co do "Revenge" to ja też jestem ciekawa jak będzie. Nie jestem jakąś wielką fanką tego serialu, zaczęłam go oglądać dla zabicia wakacyjnej nudy rok temu i jakoś mnie to nie powaliło. Ale to co się działo w drugim sezonie to autentyczna maskara. Gdyby nie Nolan rzuciłabym seans w cholerę. Stert 3 sezonu był zaskakująco dobry, jak na standardy tego serialu, ale lepiej się nie nakręcać, jeden odcinek dobrego serialu nie czyni.

  • alinazdebu

    Faktycznie stare starocie, ale każdy wart przynajmniej poznania. Szczególnie Chirurdzy, Windykacja oraz Dexter :) zazdroszczę wolnego czasu, by wszystkie te seriale móc obejrzeć - brak mi go obecnie :)

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci