Menu

Neon

Popkultura w jasnym świetle

Agent 007 i turpistyczne zastrzyki piękna

rinoasin

Dziś w standardowym przeglądzie zwiastunów zaprezentuję wam dwa tytuły. O pierwszym mówi się od dawna, ale jakoś średnio mnie interesuje, drugi natomiast pojawił się moim życiu niespodziewanie i bardzo, ale to bardzo mnie ciekawi. A o jakich filmach mowa? Czytajcie dalej…

Pierwszy tytuł to kolejna odsłona przygód Jamesa Bonga pt. „Skyfall” (zamiast z agentem 007 ten tytuł kojarzy mi się z jakimś SF). Wiem, że większość widzów nie znosi Craiga jako Bonda, dla mnie jest on najlepszym agentem od czasu Connery’ego, a „Casino Royale” to najlepszy bondowski film ever. Niestety, „007 Quantum of Solace” nie sprawiło mi takiej satysfakcji, zamiast tego przyniosło ogromne rozczarowanie. Pewnie dlatego z rezerwą podchodzę od „Skyfalla”. Niepokoi mnie też wizja Sama Mendesa jako reżysera. Nie wiem dlaczego zdecydowano się wybrać akurat jego, skoro nie ma w ogóle doświadczenia w kinie akcji. Ten błąd popełniono przy wcześniejszym filmie, gdy powierzono „Quantum…” Marcowi Forsterowi, który nie potrafił się odnaleźć w takim rodzaju kina i to było widać. Zasmuca mnie też powrót do schematów bondowskich – będzie Q, usłyszymy: „Bond. James Bond”, a i martini pewnie gdzieś się przewinie. A przecież o sile „Casino Royale” w dużej mierze decydowało to, że różnił się od pozostałych i stawiał na oryginalność. 
Co na plus? Oczywiście obsada – Craig, Dench, Fiennes, Whishaw (hell yeah!) i Bardem – aż miło! Ten ostatni wcieli się w czarny charakter, więc liczę na występ na miarę przerażającego Chigurha z „To nie jest kraj dla starych ludzi”. A swoją drogą – blond Bond i blond przeciwnik – tego jeszcze nie grali!

Drugi film to „Antiviral”, którego scenarzystą i reżyserem jest Cronenberg… ale nie ten Cronenberg o którym myślicie. Bowiem słynny reżyser ma syna Brandona, który postanowił iść w ślady ojca i to dosłownie, bo zwiastun jego najnowszego dzieła jest popisowym wskrzeszeniem pomysłów Cronenberga seniora z jego wcześniejszych filmów (ostatnio woli pokazywać turpizm wewnętrzny niż turpizm zewnętrzny, ale może i dobrze). Całość prezentuje się niepokojąco, obrzydliwie i intrygująco zarazem. Do tego trailer jest rewelacyjnie zmontowany według najnowszego zwiastunowego trendu czyli powtarzającego się dźwięku wzbudzającego w odbiorcy gęsią skórkę. Dzięki temu tytuł, o którym wcześniej nie słyszałam obecnie znajduje się na jednym z wyższych miejsc w moim prywatnym must-see.

Za lekturę i seans dziękuje

Gosiakowa         

Igrzyska czas zacząć >

< 10 gier, które powinny zostać zekranizowane

© Neon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci